Gody Bożonarodzeniowe i Objawienie Pańskie w tradycji mariawickiej

13

Uroczystość Objawienia Pańskiego wyznacza koniec świętowania czasu Bożego Narodzenia. Czas, w którym wspominamy objawienie się Jezusa: Wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Kapłana i Żertwy, Króla i tego, który Służy.

W liturgii i zwyczajach mariawitów, czas bożonarodzeniowy ma charakter wspólnotowy i wprowadza wspólnotę rodziny we wspólnotę całego Kościoła. W Wigilię Bożego Narodzenia, po zachodzie Słońca, każda z rodzin mariawickich gromadzi się na wieczerzy, którą poprzedza dzielenie się opłatkiem. Łamanie się opłatkiem, wykonanym z takiej samej materii, co komunikanty konsekrowane podczas każdej Mszy św., stanowią figurę Eucharystii. Z reguły senior rodziny, po przeczytaniu fragmentu Ewangelii o narodzeniu Chrystusa i po odmówienia Modlitwy Pańskiej, Pozdrowienia Anielskiego, małej doksologii i Składu Apostolskiego, składa życzenia swojej rodzinie. Łamie się opłatkiem z każdym jej członków, co jest znakiem pojednania. Podobnie podczas liturgii mszalnej, podczas konsekracji, kapłan wypowiadając słowa ustanowienia: „(…) Tobie dzięki czyniąc, błogosławił, łamał i rozdawał Swoim uczniom (…)”, zwiastuje pojednanie ludzi z Bogiem przez Chrystusa, narodzonego w Betlejem, mieście chleba.


Zwyczajem polskim jest, by na stole wigilijnym było 12 potraw postnych oraz pusty talerz, dla gościa, który tego wieczoru może zawitać do domu. Ilość potraw zazwyczaj jest zmienna, zależy od lokalnych tradycji. Regułą jednak jest zachowanie postu. W ujęciu mariawickim, o zachowaniu postu nie świadczy spożywanie pokarmów bezmięsnych, lecz usposobienie ducha.  Tuż przed północą, wierni uczestniczą w Jutrzni, która poprzedza Mszę świętą, zwaną Pasterką. Dwie kolejne Msze, zwane z dawna Anielska i Królewska, są odprawiane w ciągu dnia.


W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia Kościół wspomina św. Szczepana, diakona i pierwszego męczennika. Na pamiątkę kamienowania tego męczennika, po z chóru zrzuca się na podłogę naw kościoła orzechy. Twarda łupina orzecha pęka, gdy ten uderzy z hukiem o podłogę. Podobnie i każdy kamień, który uderzył św. Szczepana, w sposób duchowy się rozpadł, by to, co obumarłe, mogło zaowocować. Każdy kamień (czyli zło), które uderza w Kościół (czyli wspólnotę wszystkich wiernych) musi się rozpaść (czyli zostać zniweczone). Chrystus wyraźnie mówi: „Tak, jak nieustanne są wysiłki szatana przeciwko Kościołowi, tak też potrzebna jest nieustająca pomoc Maryi”. Dzięki nieustającej pomocy Bogurodzicy, to co przynosi śmierć duchową, zostaje przemienione w błogosławieństwo. Kamień zaczyna owocować –  nie jest kamieniem śmierci, ale Kamieniem Węgielnym. Z niego wychodzi nowe życie.


Trzeci dzień uroczystości Bożego Narodzenia jest jednocześnie świętem św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Po Mszy św. kapłani święcą wino, na pamiątkę cudownego ocalenia życia temu apostołowi. Według Tradycji, św. Janowi podano kielich z zatrutym winem, aby w ten sposób zabić ucznia Chrystusa. Święty Jan, pobłogosławiwszy kielich, wypił wino, lecz nie umarł. Poświęcone wino i jego spożywanie przez wiernych ma skutkować ochroną duszy i ciała przed zasadzkami złego ducha. Jest też widzialnym znakiem miłości. Z tej racji tego dnia śpiewa się kolędę „Mesyjasz przyszedł na świat prawdziwy”, która jest opowieścią o cudzie Chrystusa, który się dokonał na weselu w Kanie Galilejskiej:


„(…) Pan Jezus, chcąc tym uszlachcić gody,


Kazał nanosić dostatkiem wody,


Hej gody, gody, gody!


Wnet będzie wino z wody


W Kanie Galilejskiej.


 


Wnet prawdziwego Boga poznali,


Gdy zamiast wody wino czerpali,


Hej wino, wino, wino!


Lepsze niż wcześniej było,


W Kanie Galilejskiej.


 


Przez narodzenie Twojego Syna,


Każ nam nalewać Panienko wina!


Hej wina, wina, wina!


U tak dobrego Syna,


W Królestwie niebieskim (…).


Kończąc obchody czasu Bożego Narodzenia, mariawici gromadzą się na liturgii w Uroczystość Objawienia Pańskiego i święta Trzech Królów.


Na pamiątkę przyniesienia przez świętych królów Kacpra, Melchiora i Baltazara darów Chrystusowi, po Mszy św. święci się kredę, kadzidło i złoto. Poświęconą kredą (symbolizującą krew, którą Izraelici w Paschę skrapiali odrzwia) pisze się nad drzwiami pierwsze litery imion świętych królów K+M+B oraz aktualny Rok Pański, kadzidło spala się na cześć Bożą w domu (we wspólnocie rodziny), a poświęcone złoto (symbol władzy królewskiej) wraca na soje miejsce (np. poświęcona obrączka, czy łańcuszek). Będąc usynowieni przez Boga Ojca, jesteśmy członkami Królestwa Bożego na Ziemi. Jesteśmy kapłańskim ludem, którego modlitwa ma zastąpić kadzidło przed Oblicznością Bożą (por. Ps. 140). Jesteśmy narodem wybranym, znaczącym kredą drzwi swoich domów, abyśmy przez zasługi i za wstawiennictwem świętych Kacpra, Melchiora i Baltazara otrzymali bezpieczeństwo dla duszy i zdrowie dla ciała.


„(…) Tak, jak każą nam kapłani,


Damy dar troisty:


Modły, pracę niosąc w dani,


I żar serca czysty.


To kadzidło, mirrę, złoto


Niesiem, Jezu szczerze,


Co dajemy Ci z ochotą,


Od nas przyjm w ofierze”.

komentarze

  • Awi

    Szanowny Autorze artykułu,

    uprzejmie proszę o wskazanie, gdzie w NT: „Chrystus wyraznie mówi: Tak jak nieustanne są wysiłki szatana przeciwko Kosciołowi, tak też potrzebna jest nieustająca pomoc Maryi.”    ?????????

  • gosc

    Szanowny Zadajacy Pytanie (jesli wolno mi sie wtracic): gdzie w tym tekscie autor
    twierdzi, ze jest to cytat z Nowego Testamentu?


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Awi

    A czy istnieje inne źródlo, poza NT, z ktorego można by cytowac slowa Chrystusa ? Awi-luteranka

  • gosc

    Dla mariawity jest to np. Dzielo Wielkiego Milosierdzia.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Awi

    No tak, rozumiem, dziekuję. Panska odpowiedz sklonila mnie do zaczerpniecia informacji o tym „Dziele”. Obawiam sie jednak, że nadal bedę miała problem z uznaniem indywidualnych objawień za ‚źródło’ słów Chrystusa….

  • gosc

    Rozumiem to. Prosze jednak zwazyc, ze wlasnie Pismo Swiete pelne jest relacji o
    takich indywidualnych objawieniach.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • fidelis

    uzupełnieniem Biblii? Ciekawe …

  • Halina2

    Wyczuwam pewne napięcie w tej dyskusji, ponownie zachęcam zatem do zapoznania się z ciekawą (jak
    mniemam – obiektywną i wyważoną) książką: http://semper.pl/?p=668


    Halina Mazur

  • gosc

    DWM na pewno nie jest porownywalne z Ksiega Mormona – przede wszystkim ze
    wzgledu na swoja tresc. Objawienia udzielone sw. Marii Franciszce nie zawieraja
    niczego, co byloby doktrynalnie sprzeczne z nauczaniem Kosciola powszechnego.
    Mariawici nie wysnuwaja tylko z nich zadnych wlasnych dogmatow, ktore nie
    mialyby poparcia w Biblii i tradycji Kosciola. Dzielo dotyczy przede wszystkim –
    najszerzej pojetej – sfery duchowosci oraz praktyki zycia chrzescijanskiego.
    Oczywiscie – jako integralna czesc tradycji – stanowi wazny instrument sluzacy
    interpretowaniu przeslania biblijnego; dla mariawity bez watpienia kluczowy
    instrument. Trzeba jednak dodac, ze tutaj mariawici nie roznia sie w zasadniczy
    sposob od innych katolikow, uznajacych role tradycji koscielnej jako nosnika
    objawienia. Nawet jesli rozumiem wszelkie watpliwosci i pytania, ktore rodzi
    DzWM u i jego rola w mariawityzmie, dla mnie osobiscie – przyznaje – trudna do
    pojecia jest raczej postawa, wedlug ktorej Bog przestal mowic do swego ludu w
    momencie, gdy ostatni pisarz biblijny postawil ostatnia kropke…


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • fidelis

    „Objawienia udzielone sw. Marii Franciszce nie zawieraja niczego, co byloby
    doktrynalnie sprzeczne z nauczaniem Kosciola powszechnego.”
    Dla ścisłości: objawienia, których jak wierzą mariawici doznała Maria Franciszka
    Kozłowska, uważana przez mariawitów za świętą. .
    Natomiast mechanizm jest ten sam, jak w Księdze Mormona. Czyli dodatek do
    Biblii, stanowiący kamień węgielny odrębnej denominacji. A co do sprzeczności,
    to Kościół powszechny to jednak coś znacznie więcej niż mariawici, którzy jako
    jedyni żadnych sprzeczności nie widzą.

    „Oczywiscie – jako integralna czesc tradycji – stanowi wazny instrument sluzacy
    interpretowaniu przeslania biblijnego; dla mariawity bez watpienia kluczowy
    instrument. Trzeba jednak dodac, ze tutaj mariawici nie roznia sie w zasadniczy
    sposob od innych katolikow, uznajacych role tradycji koscielnej jako nosnika
    objawienia.”
    W ten sposób, każde kolejne „objawienie” może służyć odmiennej interpretacji –
    no bo przecież ma nieść za sobą coś nowego, wszak w celu powtórzenia tego co
    było nie miałyby sensu.
    Plus stanowi część tradycji tylko dla mariawitów. Inni katolicy (a przynajmniej
    przytłaczająca większość) nie uważają DWM za część tradycji.

    „dla mnie osobiscie – przyznaje – trudna do pojecia jest raczej postawa, wedlug
    ktorej Bog przestal mowic do swego ludu w momencie, gdy ostatni pisarz biblijny
    postawil ostatnia kropke…”
    A czegóż to niby brakuje w Biblii, by miała być uzupełniana? O czymś zapomniano?
    Jakieś nowe Wcielenie i Odkupienie? Czy może rewelacje w stylu objawień
    ‚politycznych’ (‚nawrócenie Rosji’) czy „żądania” zmawania określonej ilości
    konkretnych modlitw w określone dni lub składania przysiąg przez głowy państw?
    Co do tej ostatniej kropki – otóż uważam, że była ona ostatnia. I nie będzie
    aneksów, suplementów ani niczego innego. To nie doktryna filozoficzna, którą
    można rozwijać, tylko przekazanie prawdy objawionej. Jej częścią jest kluczowe
    wydarzenie, jakim jest Wcielenie i Odkupienie, które miały miejsce. To już się
    stało. I dlatego nie będzie c.d. Biblii. A co do słów Boga – myślę, że trafiają
    one do każdego, kto jest na nie otwarty, z tym, że dotyczą właśnie tej osoby.

  • gosc

    Dla ścisłości: objawienia, których jak wierzą mariawici doznała Maria Franciszka 
    Kozłowska, uważana przez mariawitów za świętą. . 
    Natomiast mechanizm jest ten sam, jak w Księdze Mormona. Czyli dodatek do 
    Biblii, stanowiący kamień węgielny odrębnej denominacji. A co do sprzeczności, 
    to Kościół powszechny to jednak coś znacznie więcej niż mariawici, którzy jako 
    jedyni żadnych sprzeczności nie widzą.

    Jesli rzeczywiscie chodzi o scislosc, to wlasnie to, co piszesz – fidelisie – jest niescisle. To prawda, ze mariawici wierza w boskie pochodzenie objawien i czcza Zalozycielke jako swieta/blogoslawiona. Mariawici nie sa jednak jedynymi, ktorzy nie widza tej sprzecznosci. Mariawicka wspolnota koscielna zostala przyjeta do Unii Utrechckiej Kosciolow starokatolickich wlasnie dlatego, ze ich zasady doktrynalne i ustrojowe byly – zdaniem starokatolikow – zgodne z zasadami i praktyka Kosciola pierwszych wiekow. Takze w Kosciolach anglikanskich nie bylo nigdy specjalnych problemow z inardynacja mariawickich duchownych, gdyz powszechnie uznawano zgodnosc tego, w co wierza i co glosza, z zasadami anglikanizmu. Kilka dni temu rozmawialem z dwojka niemieckich mariawitow, ktorzy na co dzien uczestnicza w zyciu liturgicznym Samodzielnego Kosciola Ewangelicko-Luteranskiego (SELK – ‚staroluteranie’). Osobiscie nie slyszalem, by w taki sam sposob podchodzono do mormonizmu i mormonow, a wiec Twoje porownanie nie jest trafne.

    W ten sposób, każde kolejne „objawienie” może służyć odmiennej interpretacji – 
    no bo przecież ma nieść za sobą coś nowego, wszak w celu powtórzenia tego co 
    było nie miałyby sensu. 

    Oczywiscie, ze niesie ono ze soba cos nowego. Jednak nie znaczy to, iz podwaza w jakikolwiek sposob to, co bylo.

    Plus stanowi część tradycji tylko dla mariawitów. Inni katolicy (a przynajmniej 
    przytłaczająca większość) nie uważają DWM za część tradycji. 

    To prawda, aczkolwiek np. do Ekumenicznego Zgromadzenia Mariawitow naleza przedstawiciele 10 roznych rodzin wyznaniowych: oprocz mariawitow (obydwu nurtow), anglikanie, prawoslawni luteranie i rzymskokatolicy.

    A czegóż to niby brakuje w Biblii, by miała być uzupełniana? O czymś zapomniano? 
    Jakieś nowe Wcielenie i Odkupienie? Czy może rewelacje w stylu objawień 
    ‚politycznych’ (‚nawrócenie Rosji’) czy „żądania” zmawania określonej ilości 
    konkretnych modlitw w określone dni lub składania przysiąg przez głowy państw? 
    Co do tej ostatniej kropki – otóż uważam, że była ona ostatnia. I nie będzie 
    aneksów, suplementów ani niczego innego. To nie doktryna filozoficzna, którą 
    można rozwijać, tylko przekazanie prawdy objawionej. Jej częścią jest kluczowe 
    wydarzenie, jakim jest Wcielenie i Odkupienie, które miały miejsce. To już się 
    stało. I dlatego nie będzie c.d. Biblii. A co do słów Boga – myślę, że trafiają 
    one do każdego, kto jest na nie otwarty, z tym, że dotyczą właśnie tej osoby.

    Moim zdaniem to, co piszesz, jest wlasnie sprzeczne z wiara w Tajemnice Wcielenia. Jesli Slowo rzeczywiscie stalo sie cialem, jesli rzeczywiscie weszlo w nasza rzeczywistosc, to jak najbardziej podlega Ono rozwojowi, poniewaz rozwoj (a nie tylko przekazywanie tego, co juz jest) jest jednym z praw rzadzacych ta rzeczywistoscia. Co nie podlega rozwojowi, nie wzrasta, nie zmienia sie, jest martwe. Jesli tak mielibysmy podchodzic do objawienia, to rzeczywiscie czegos by mu brakowalo – mianowicie zycia… A co do tresci DzWM – to najlepiej chyba po prostu po nie siegnac, wowczas sam sie przekonasz, co ono zawiera.


    „You in my father’s kingdom?! Do you believe in some kind of cheap grace? Get real. Now repeat after me, very slowly and clearly, ‚I believe in God, the Father

  • Awi

    Dyskusja bardzo ciekawa. Poszerzyla moje horyzonty. Sklaniam sie jednak ku koncepcji, że c.d. Biblii raczej nie ma, Bóg powiedzial nam wszystko co CHCIAł nam powiedzieć… W przeciwnym przypadku kazdy chrzescijanin bylby zobowiazany do zapoznania sie również z treścią Dzieła Wielk. Milosierdzia, Księgą Mormona, Objawieniami Fatimskimi, potem z Mjeżdugorje itd.itd. Owszem, Bóg mowi do nas dalej, ale chyba tak, jak to zaakcentowal Fidelis – indywidualnie.                                                     Pozdrawiam wszystkich

     

     

     

  • fidelis

    „Jesli rzeczywiscie chodzi o scislosc, to wlasnie to, co piszesz – fidelisie –
    jest niescisle. To prawda, ze mariawici wierza w boskie pochodzenie objawien i
    czcza Zalozycielke jako swieta/blogoslawiona.”
    I tylko oni. Więc nie ma nieścisłości.
    „Mariawicka wspolnota koscielna zostala przyjeta do Unii Utrechckiej Kosciolow
    starokatolickich wlasnie dlatego, ze ich zasady doktrynalne i ustrojowe byly –
    zdaniem starokatolikow – zgodne z zasadami i praktyka Kosciola pierwszych
    wiekow. Takze w Kosciolach anglikanskich nie bylo nigdy specjalnych problemow z
    inardynacja mariawickich duchownych, gdyz powszechnie uznawano zgodnosc tego, w
    co wierza i co glosza, z zasadami anglikanizmu. Kilka dni temu rozmawialem z
    dwojka niemieckich mariawitow, ktorzy na co dzien uczestnicza w zyciu
    liturgicznym Samodzielnego Kosciola Ewangelicko-Luteranskiego (SELK –
    ‚staroluteranie’). Osobiscie nie slyszalem, by w taki sam sposob podchodzono do
    mormonizmu i mormonow, a wiec Twoje porownanie nie jest trafne.”
    O ile mi wiadomo, to żaden z dwóch działających w Polsce kościołów mariawickich
    nie jest członkiem Unii Utrechckiej, chociaż kiedyś był (do lat 30-tych) i to
    nie z własnej woli. To fakt. Deklaracje duchownych to tylko ich oświadczenia.
    Każda denominacja znajdzie jakiś duchownych innej, którzy poświadczą, że nie
    widzą sprzecznością z tą drugą etc., będą uczestniczyć w nabożeństwach a
    szczególnie uroczystościach etc. O stanowisku danej denominacji świadczą
    oficjalne dokumenty, a nie prywatne wypowiedzi wiernych.
    Znajdziesz jednakże równie dużo, jeśli nie więcej, denominacji chrześcijańskich
    przeciwnego zdania co do owych ‘objawień’.
    „Oczywiscie, ze niesie ono ze soba cos nowego. Jednak nie znaczy to, iz podwaza
    w jakikolwiek sposob to, co bylo. „
    Mormoni twierdzą dokładnie to samo. Że niosą coś nowego, nie podważając tego co
    było. Tak samo w KRK zwolennicy dogmatu o Marii jako współodkupicielce (tzw.
    Piąty dogmat maryjny) czy czciciele Rozalii Celakówny domagający się
    intronizacji Chrystusa Króla. I wielu kardynałów publicznie ich popierało i
    popiera (m.in. Wyszyński). Kłopot w tym, że to nowe nie ma żadnej podstawy w
    ‘starym’, czyli w Biblii.
    Pytanie co nowego (tym bardziej istotnego) może być objawione odnośnie Wcielenia
    i Odkupienia?
    „To prawda, aczkolwiek np. do Ekumenicznego Zgromadzenia Mariawitow naleza
    przedstawiciele 10 roznych rodzin wyznaniowych: oprocz mariawitow (obydwu
    nurtow), anglikanie, prawoslawni luteranie i rzymskokatoliccy”.
    Zapewne. Pojedynczych luteran, anglikanów i katolików można znaleźć wszędzie,
    także w całkowicie wzajemnie się wykluczających się inicjatywach. W odniesieniu
    do mariawitów dochodzi jeszcze to, że mało kto o nich słyszał i tylko słowo
    ‘starokatolicki’ powoduje jakąś orientację co do usytuowania. Ale to nie ma nic
    do rzeczy, bo np. w przypadku KRK znaczenie mają tylko oficjalne wypowiedzi osób
    pełniących najwyższe stanowiska, a nie deklaracje jakiś księży czy
    przedstawicieli laikatu.
    „Jesli Slowo rzeczywiscie stalo sie cialem, jesli rzeczywiscie weszlo w nasza
    rzeczywistosc, to jak najbardziej podlega Ono rozwojowi, poniewaz rozwoj (a nie
    tylko przekazywanie tego, co juz jest) jest jednym z praw rzadzacych ta
    rzeczywistoscia. Co nie podlega rozwojowi, nie wzrasta, nie zmienia sie, jest
    martwe. Jesli tak mielibysmy podchodzic do objawienia, to rzeczywiscie czegos by
    mu brakowalo – mianowicie zycia… A co do tresci DzWM – to najlepiej chyba po
    prostu po nie siegnac, wowczas sam sie przekonasz, co ono zawiera.”
    Na to stoimy na przeciwstawnych biegunach. Bo w odróżnieniu od Ciebie uważam, że
    Słowu Bożemu, zawartemu w Piśmie Świętym nic nie brakuje by zapewniało dalszy
    rozwój. Z każdą kolejną lekturą Biblii czytający odkrywa coraz więcej i coraz
    bardziej rozwija się w wierze. I nie potrzebne jest do tego żaden suplement
    czyli objawienia – lub raczej to co piszącemu wydaje się objawieniem. Czyli bez
    DWM mariawita nie rozwijałby się w wierze i uważałby że Słowo Boże jest martwe?
    Chrześcijaństwo wymierało, było bliskie zagładzie i nagle pojawiło się DWM
    niczym księgo Nowego Testamentu i wszystko się wyprostowało? Tak wielu ludzi
    wygłasza swoje mądrości jako rzekome objawienie, że gdyby ktoś chciał to
    wszystko przeczytać nie miałby czasu na lekturę prawdziwego Słowa Bożego.
    Porównanie chociażby treści i tematyki ‘objawień’ ze Słowem tylko to potwierdza.