Społeczeństwo polityka

Jezus, czyli rekwizyt Trumpa


Trump jako Jezus albo Jezus czu­le obej­mu­ją­cy Trum­pa – dwie gra­fi­ki, któ­re poru­szy­ły USA, obu­rza­ją świa­to­wą opi­nię publicz­ną, a nawet wpły­wa­ją na rela­cje mię­dzy­na­ro­do­we. W pakie­cie kry­ty­ka „sła­be­go papie­ża”. Dla­cze­go to nie powin­no niko­go dzi­wić?


Donald Trump opu­bli­ko­wał na swo­jej plat­for­mie spo­łecz­no­ścio­wej gra­fi­kę wyge­ne­ro­wa­ną przez SI, na któ­rej sty­li­zo­wa­ny jest na Jezu­sa uzdra­wia­ją­ce­go cho­re­go cudow­ną mocą. Zapy­ta­ny o gło­sy wzbu­rze­nia i zgor­sze­nia, Trump stwier­dził, że tyl­ko rady­kal­ni lewa­cy mogli tak pomy­śleć, bo prze­cież każ­dy powi­nien wie­dzieć, że na gra­fi­ce wystę­pu­je w roli leka­rza. Gra­fi­kę usu­nął nie­smak pozo­stał.

Dziś, tj. 15.04.2026, udo­stęp­nił inną gra­fi­kę, na któ­rej już nie jest Jezu­sem, ale przez Jezu­sa jest obej­mo­wa­ny. Zapew­ne nie cho­dzi o wizu­ali­za­cję fak­tu, że Jezus wszyst­kich przy­jąć chce, ale raczej o endor­sing, czy­li popar­cie, któ­re­go Jezus miał­by udzie­lać Trum­po­wi.

Do tego docho­dzi nie­wy­bred­ny atak na Leona XIV, któ­ry według Trum­pa, zawdzię­cza mu to, że w ogó­le został papie­żem, ale i opi­nia ame­ry­kań­skie­go pre­zy­den­ta, że papież się nie spraw­dza, źle pra­cu­je i powi­nien się skon­cen­tro­wać na tym, aby być wiel­kim papie­żem.

Trump, papież, Luter

Rze­czo­ny papież do spra­wy pod­szedł z dusz­pa­ster­skim spo­ko­jem, wzo­ro­wo, i nie dał się spro­wo­ko­wać płyt­kim ata­kom pre­zy­den­ta, cze­go wła­ści­wie nale­ża­ło się spo­dzie­wać. Podob­nie nale­ża­ło się spo­dzie­wać, że naj­bliż­sze gro­no wyznaw­ców sta­nie murem za pre­zy­den­tem, prze­ko­nu­jąc, że papież powi­nien się zająć papie­żo­wa­niem, ale tak jak to rozu­mie obec­na admi­ni­stra­cja. A jak? To już wyja­śnił urzę­do­wy kato­lik Bia­łe­go Domu – J. D. Van­ce – któ­ry reli­gią posłu­gu­je się jak mode­li­ną zupeł­nie jak dzie­ci w przed­szko­lu pod­czas zajęć z pla­sty­ki.

W tym kon­tek­ście poja­wił się zabaw­ny komen­tarz nowo­ze­landz­kie­go pisa­rza Ste­phe­na Daisley’a na łamach Spec­ta­tor: „Wyobraź sobie, że zamiast 95 tez Mar­cin Luter naba­zgrał nie­pi­śmien­ną papla­ni­nę na odwro­cie menu z Dennny’s i przy­bił to do drzwi naj­bliż­sze­go kościo­ła – oto obraz pole­mi­ki Donal­da Trum­pa prze­ciw­ko Leono­wi XIV.” Den­ny to popu­lar­na w USA sie­ciów­ka z fast­fo­odem, a komen­tarz Daisley’a doty­ka isto­ty rze­czy.

W USA i na całym świe­cie, w tym szcze­gól­nie we Wło­szech, ale tak­że w Pol­sce (np. pry­mas Woj­ciech Polak) posy­pa­ły się na Trum­pa sło­wa kry­ty­ki. Nie sły­chać ich zasad­ni­czo ze stro­ny tych, któ­rzy w festi­wa­lo­wo-reli­gij­nej eks­ta­zie wykrzy­ki­wa­li w sali ple­nar­nej Sej­mu nazwi­sko Trum­pa albo prze­ko­ny­wa­li w mediach, że Trump jest ratun­kiem dla chrze­ści­jań­skiej cywi­li­za­cji, w tym tak­że dla Euro­py.

Nihil novi

Zasad­ni­czo, zdzi­wie­nie i zgor­sze­nie posta­wą Trum­pa może zaska­ki­wać, gdyż ostat­nie tyra­dy pod adre­sem Leona XIV i roz­mi­ło­wa­nie gospo­da­rza Bia­łe­go Domu w tan­det­nych gra­fi­kach SI świad­czą o czymś wię­cej niż nie­mie­rzal­nym i pato­lo­gicz­nym nar­cy­zmie. Pozo­sta­wia­jąc na boku pod­no­szo­ne publicz­nie spe­ku­la­cje na temat dys­po­zy­cji zdro­wot­nych Trum­pa, nale­ży pod­kre­ślić coś inne­go.

Otóż, pre­zy­dent Donald J. Trump jest abso­lut­nie kon­se­kwent­ny w swo­im postę­po­wa­niu, a tak­że w tym, jak usto­sun­ko­wu­je się do reli­gii, a kon­kret­nie do chrze­ści­jań­stwa. To jego wyznaw­cy wyka­zu­ją się bra­kiem roze­zna­nia, roz­trop­no­ści i łamią w głęb­szym sen­sie Boże przy­ka­za­nie: nie będziesz miał innych bogów obok mnie. Reli­gia zawsze była, jest i nic na to nie wska­zu­je, że się to zmie­ni, instru­men­tem, a więc narzę­dziem, któ­rym Trump posłu­gu­je się spraw­nie i sku­tecz­nie. Czy to będą roz­mo­dlo­ne gru­py inte­re­su w Gabi­ne­cie Owal­nym, repre­zen­tu­ją­ce kon­glo­me­rat (neo)protestanckich MAGA-sekt, czy potęż­ne orga­ni­za­cje reli­gij­nej pra­wi­cy zespa­wa­ne z lob­by zbro­je­nio­wym czy jesz­cze inni akto­rzy świę­tosz­ko­wa­te­go eks­tre­mi­zmu róż­nych wyznań – oni wszy­scy i Trump two­rzą koali­cję zwie­dze­nia, w któ­rej spo­ty­ka­ją się i uzu­peł­nia­ją inte­re­sy poli­tycz­ne, cza­sa­mi ide­olo­gicz­ne, a na pew­no gospo­dar­cze.

Fakt, że część ame­ry­kań­skiej czy euro­pej­skiej pra­wi­cy o reli­gij­nej pro­we­nien­cji w ogó­le zało­ży­ła, że Trump jest Bożym narzę­dziem poko­ju czy nawet mesja­szem reli­gij­ne­go rene­san­su  poka­zu­je albo naiw­ność albo cynizm para­chrze­ści­jań­skich eks­tre­mi­zmów. A może jed­no i dru­gie. Jeśli ktoś nie roz­po­znał w Trum­pie MAGA-Anty­chry­sta, nawet wte­dy, gdy on sam to wyraź­nie poka­zu­je, świad­czy jak naj­go­rzej o tych, któ­rzy wciąż śnią sen o Trum­pie, pseu­do-zba­wi­cie­lu, pseu­do-księ­ciu poko­ju, któ­ry w trzy dni koń­czy woj­ny (a nawet osiem wojen) i nie­złom­nie wal­czy o pokój na świe­cie.

Fakt, że Trump nie widział nicze­go nagan­ne­go w publi­ka­cji pierw­sze­go zdję­cia, odmó­wił prze­pro­sze­nia papie­ża czy swo­ich kato­lic­kich tudzież pro­te­stanc­kich wybor­ców oraz że opu­bli­ko­wał kolej­ną gra­fi­kę, kon­se­kwent­nie wpi­su­je się w bał­wo­chwal­czy wajb pre­zy­den­ta i jego ako­li­tów, wiel­bią­ce­go go jak Izra­eli­ci zło­te­go ciel­ca.

To napraw­dę sła­be, że dopie­ro po żenu­ją­cych sło­wach Trum­pa pod adre­sem Leona XIV część pra­wi­co­wo uwa­run­ko­wa­ne­go komen­ta­ria­tu zaczę­ła widzieć rysy na wize­run­ku skrzy­wio­ne­go pato-mesja­ni­zmu. Prze­cież to wszyst­ko od daw­na skła­da­ło się na logicz­ną całość – od kry­ty­ki Trum­pa pod adre­sem biskup Mariann Edgar Bud­de, a skoń­czyw­szy na oce­nia­niu papie­ża Fran­cisz­ka czy Leona XIV. To nie jest tak, że papie­ża nie moż­na oce­niać lub nie wypa­da (wie­dzą o tym nawet kato­li­cy). Wszy­scy chy­ba pamię­ta­my, jakie komen­ta­rze wywo­ła­ły nie­po­trzeb­ne sło­wa śp. papie­ża Fran­cisz­ka nt. szcze­ka­ją­ce­go NATO i woj­ny w Ukra­inie.

Jed­nak to, co bez­re­flek­syj­nie roz­py­la Trump pod adre­sem Leona XIV wyraź­nie poka­zu­je, że zarów­no kato­li­cy i ich papie­stwo, ewan­ge­li­kal­ni i ich mega­ko­ścio­ły z plat­for­ma­mi zaku­po­wy­mi są dla nie­go – i zawsze były – instru­men­ta­mi zwie­dze­nia mas, ide­olo­gicz­nym botok­sem w nihi­li­stycz­nej wal­ce o wła­dzę i domi­na­cję, w któ­rej nie liczy się pra­wo mię­dzy­na­ro­do­we, a opcją na sto­le zawsze jest eks­ter­mi­na­cja całej cywi­li­za­cji.

Chrze­ści­jań­stwo nie pierw­szy raz się kom­pro­mi­tu­je. Kom­pro­mi­to­wa­ło się czę­sto – czy to w cza­sie II woj­ny świa­to­wej, czy teraz, gdy moskiew­ska odmia­na pra­wo­sła­wia wspie­ra ludo­bój­stwo, a sek­ciar­skie hipo­sta­zy pro­te­stan­ty­zmu czy innych tra­dy­cji żeru­ją, utrzy­mu­ją i w imię Boże z tzw. tra­dy­cyj­ny­mi war­to­ścia­mi na ustach budu­ją nową Wie­żę Babel. Kolej­ne sło­wa i czy­ny Trum­pa są kolej­nym ostrze­że­niem przed kolej­ną kata­stro­fą, któ­rej moż­na unik­nąć.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.