Billy Graham pod nadzorem bezpieki

46

Billy Graham to jedna z najwybitniejszych postaci światowego protestantyzmu. W październiku 1978 r. przybył do Polski na krucjatę ewangelizacyjną. Pobyt ewangelisty w naszym kraju był pod stałym i skrupulatnym nadzorem Służby Bezpieczeństwa, która aktywnie kreowała niektóre wydarzenia.

ZAPROSZENIE

Służba Bezpieczeństwa nadała sprawie kryptonim „Ewangelista”. W archiwach IPN znajdują się cztery tomy akt dotyczące „sprawy obiektowej”, w sumie prawie 2000 stron. Dokumenty odtajniono dopiero 13 lipca 2013 r. Oprócz raportów, analiz, korespondencji, są też plany operacyjne, donosy i zadania dla agentury w Kościołach, stenogramy z podsłuchów oraz planów propagandowego wykorzystania wizyty przez władze.

We wniosku naczelnika Wydziału III Departamentu IV o założenie sprawy obiektowej „Ewangelista” czytamy:

„W dniach 06-16.10. 1978 r. na zaproszenie Polskiej Rady Ekumenicznej i Polskiego Kościoła Chrześcijan Baptystów przebywać będzie znany ewangelista baptystyczny z USA Billy Graham, któremu towarzyszyć będzie 18 osobowa ekipa asystentów i 8 osobowy zespół dziennikarsko telewizyjny. Wg ustaleń wymieniony publicznie występować będzie w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach, Krakowie i Białymstoku. Celem założenia sprawy jest kontrola operacyjna w/w i osób towarzyszących oraz realizacja działań dezintegracyjnych.”

Wcześniej, bo w czerwcu 1978 roku, trwały intensywne konsultacje w ambasadzie PRL w Waszyngtonie. Współpracownicy B. Grahama kilkakrotnie spotykali się z polskimi dyplomatami, którzy przychylnie odnosili się do pomysłu wizyty. W tajnej depeszy do MSZ po jednym ze spotkań z Aleksandrem Harasztim (sekretarz generalny Węgierskiej Unii Zborów Baptystycznych w USA) i Walter Smyth (kierownik sekcji międzynarodowej i wiceprzewodniczący Evangelistic Association), polska placówka informuje ministerstwo o „szerokich możliwościach wykorzystania wizyty propagandowo”. Pada przykład Węgier, gdzie komuniści bardzo pozytywnie ocenili Grahama, który był tam rok wcześniej:

„Graham przygotował dobry film z pobytu na Węgrzech, będzie wyświetlany w kilkudziesięciu stanach na terenie USA. Współpracownicy Grahama treść scenariusza filmu ścisłe konsultowali z Węgrami”

Goście ambasady zapewnili, że:

„Graham zdaje sobie sprawę z sytuacji i stosunków między państwem i Kościołem w krajach socjalistycznych. Nie zamierza absolutnie spotykać się z dysydentami, ani niczego czynić, co spotkałoby się z niezadowoleniem władz polskich. Podobnie jak przy wyjeździe na Węgry, Graham będzie miał ‚ustne posłanie’ od prezydenta Cartera dla przywódcy polskiego”

Ewangelista miał przylecieć do Polski na zaproszenie Kościoła baptystów, z którego się wywodzi, ale Graham oczekiwał również, że zaproszenie wpłynie od Polskiej Rady Ekumenicznej (PRE), gdyż baptystów w Polsce było zaledwie 6 tysięcy. Chciał się spotkać również z przedstawicielami episkopatu rzymskokatolickiego. Liczył również na przyjęcie go przez najwyższych przedstawicieli władzy.

Jak dowiadujemy się z raportów agentury SB w PRE, organizacja ta nie przejawiała entuzjazmu dla wizyty B. Grahama w Polsce. Amerykaninowi zależało na podróży, ponieważ miała mu przetrzeć szlaki do Moskwy, którą odwiedził w 1982 r. Na wizycie zależało oczywiście polskim baptystom, jak również rzymskokatolickiemu kapłanowi, ks. Franciszkowi Blachnickiemu, twórcy ruchu oazowego. Kapłan aktywnie zabiegał o przyjazd amerykańskiego ewangelisty z uwagi na duchowe doświadczenia i współpracę z amerykańskimi organizacjami ewangelikalnymi.

Tajny współpracownik SB o pseudonimie „Paweł II” ulokowany w gremiach PRE w rozmowie z oficerem prowadzącym informował:

„Wizyta Billy Grahama wywołuje różnorodne oceny. Dr Berndt – dyrektor Akademii Ewangelickiej w Berlinie Zachodnim w czasie niedawnego pobytu w PRE w Warszawie wyrażał zdziwienie z tego powodu. Twierdził, że postępowe środowiska z Zachodu sceptycznie nastawione są do B. Grahama m.in. z powodu jego bezpośredniego angażu w wojnę w Wietnamie. Wyrażał zdziwienie że społeczeństwo socjalistyczne tak szybko o tym zapomniało. (…) Komentuje się w środowiskach PRE, że właściwie nie jasna jest sprawa zaproszenia dr B. Grahama. Wiadomo, że na Zarządzie PRE nigdy ta sprawa nie była rozpatrywana. Prawdopodobnie prezes prof. W. Benedyktowicz pod naciskiem ks. Z. Pawlika (baptysta i późniejszy tłumacz Grahama – przypis AC) tego rodzaju zaproszenie w imieniu Zarządu PRE wystosowali.”


PRZYGOTOWANIA

Polscy baptyści przygotowując program wizyty chcieli ograniczyć zasięg ewangelizacji do Kościołów zrzeszonych w PRE. Jednak podczas kolejnych konsultacji ze współpracownikami B. Grahama okazało się, że Amerykanom zależało na występach Grahama w kościołach rzymskokatolickich. Od pewnego czasu ks. Blachnicki pozyskał poprzez swoje kontakty w amerykańskim episkopacie rzymskokatolickim poparcie dwóch biskupów z Polski: bp. Bronisława Dąbrowskiego i bp. Władysława Miziołka. Grahamowi chodziło o nadanie wizycie jak największej rangi zarówno w sensie religijnym co politycznym, a bez udziału w przedsięwzięciu największego Kościoła w Polsce byłoby to niemożliwe.

Według TW Paweł II wzbudziło to obawę kierownictwa polskich baptystów, „że korzyści płynące z wizyty B. Grahama, dla tego wyznania zostaną zdyskontowane przez Kościół rzymskokatolicki. Podobnego zdania jest również kierownictwo Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce.” Także funkcjonariusze SB mieli zbliżoną opinię. Miał o tym świadczyć fakt, iż przedstawiciele Kościoła rzymskokatolickiego gotowi byli udostępnić dla ewangelizacji B. Grahama kilka kościołów.

Z raportu innego TW, o pseudonimie „Michał”, pozostającego w Radzie Kościoła Baptystów dowiadujemy się, iż baptyści zaniepokojeni są tym, że:

„najprawdopodobniej nie dojdzie do oficjalnej wizyty na szczeblu państwowym jak to zakładano pierwotnie. B. Grahama najprawdopodobniej przyjmie dyrektor Urzędu ds. Wyznań min. Kąkol, a niewkluczone, że w jego zastępstwie dyr. T. Dusik . Zmiany te są wynikiem kursu politycznego, jaki lansowany jest ostatnio w USA przez Brzezińskiego, a który akceptuje prezydent J. Carter.”

Oficer prowadzący TW Michała (S. Siejkowski) ustalił, że w związku z wyjazdem delegacji polskich baptystów do Manili na posiedzenie Komitetu Wykonawczego Światowego Związku Baptystów

„prezes M. Stankiewicz i Z. Pawlik podczas rozmów z członkami Światowego Związku Baptystów mają wykazać, że ostatnie wypowiedzi Brzezińskiego – doradcy prezydenta Cartera – sprzeczne są z duchem odprężenia międzynarodowego i pokojowego współistnienia. To same zagadnienie ma być omawiane z Haraszti (współpracownik Grahama – przypis A.C) podczas jego pobytu w Polsce”

Funkcjonariusz SB raportuje również, że TW poprosił o załatwienie prywatnej sprawy związanej z przyjęciem bliskiej osoby na studia na Uniwersytecie Warszawskim.

Kolejny TW w Radzie Kościoła Baptystów, który szeroko informuje o sprawie to TW Kasprzak. Oprócz realizacji zadań zleconych przez SB i załatwiania osobistych spraw, TW Kasprzak donosi na swoich kolegów pastorów, podejmując próbę kreowania polityki kościelnej rękami SB:

„Bogusław i Lech Rudniccy zakupili rzadki instrument – pianino elektronowe wartości trzydziestu tysięcy złotych. Pieniądze na zakup instrumentu otrzymali z zagranicy z niewiadomego źródła. Prawdopodobnie od organizacji „Mobilizacja-Organizacja” (…). Zapowiada koncerty i utworzenie własnego chóru młodzieżowego. (…) Bogusław Rudnicki jest obecnie faworyzowany przez prezesa Stankiewicza, częściej przebywa w Warszawie, aniżeli w zborze w Chrzanowie, gdzie formalnie jest delegowany.”

Powyższy donos miał niestety dalsze konsekwencje, ponieważ po zapoznaniu się z „notatką agenturalną” TW Kasprzaka, płk. SB L. Stasiekowski zaleca współpracownikom „przeprowadzić ocenę informacji w sprawie Rudnickich – opracować wnioski i przedsięwzięcia do wszczęcia kontroli operacyjnej.”

TW Kasprzak sporządza notatkę o amerykańskich współpracownikach Grahama w Polsce. Szczegółową charakterystykę gości spisano

„na podstawie obserwacji osobistych oraz opinii z różnorodnych źródeł /m.in. kierownictwa baptystów z USA/”

Informacje przekazane przez TW Kasprzaka wykorzystano m.in. w „nakierowaniu na poszczególne osoby aktywnej kontroli operacyjnej”, podczas wizyty w Polsce. Wytypowane osoby monitorowano całą dobę, zamontowano podsłuch telefoniczny i ukryte kamery w pokojach hotelowych.

„Kasprzak” relacjonując spotkanie Rady Naczelnej Kościoła baptystów informuje, że w tym gronie rozważa się potencjalne tematy rozmów B. Grahama z ‚kierownictwem państwowym”. Spekuluje się, iż może być poruszana sprawa płatności i odroczenia zadłużenia Polski wobec USA. Kwestie te poruszano w czasie, gdy Haraszti powołując się na casus Węgier, sugerował, aby przedstawić katalog spraw potencjalnie interesujących dla władz PRL.

Kolejny tajny współpracownik SB w radzie baptystów to TW Stefan. Siejkowski spotkał się z nim 10. 09. 78 r. w lokalu konspiracyjnym „Lotos”. „Stefan” relacjonuje przygotowania. Informuje, że Smitha, jednego ze współpracowników Grahama

„11 względnie 13 września przyjąć ma w towarzystwie prezesa M. Stankiewicza minister Wieczorek, któremu Smith przekaże czek na 10.000 dolarów przeznaczonych na budowę Centrum Zdrowia Dziecka.”

Przy okazji TW „Stefan” donosi na kolegów pastorów oraz opowiada o swojej współpracy z KGB przeciwko rosyjskim baptystom, podczas podróży po ZSRR. [1]


TW „PAWEŁ”

Służba Bezpieczeństwa chciała nieustannie kontrolować Grahama i wywierać na niego stały wpływ, dlatego też kierujący sprawą, decydują, że osobistym tłumaczem Amerykanina zostanie zaufany tajny współpracownik wywodzący się z kierownictwa Kościoła baptystów – TW ps. „Paweł”. W planach kontroli operacyjnej czytamy:

„Tłumaczem, opiekunem i przewodnikiem po Polsce dla Billy Grahama i jego małżonki będzie t. w. ps. „Paweł”, który otrzyma zadanie stałej kontroli figuranta /figurant – osoba rozpracowywana przez SB w tym wypadku B. Graham – przyp. AC/ i niedopuszczania do spotkań z niepożądanymi osobami. Zwróci uwagę, by w tłumaczeniach unikał szkodliwych społecznie i politycznie akcentów, niwelował treści szkodliwe i swoimi tłumaczeniami nie będzie ekscytował tłumu. Ponadto w bezpośrednich rozmowach położy nacisk na przekazywanie B. Grahamowi i jego współpracownikom głównych założeń polityki społeczno-politycznej i wyznaniowej PRL. Do zabezpieczenia pozostałych członków ekipy wykorzystać tajnych współpracowników ps. ps. „Marian”, „Stefan”, „Kasprzak” i „Tomasz”, którzy z racji zajmowanych stanowisk mają naturalne możliwości realizacji zleconych im na kolejnych spotkaniach zadań operacyjnych.”

W notatce służbowej z 5. X. 1978 r. płk. L. Stasikowski raportuje przełożonym stan przygotowań wizyty. Stwierdza m.in.:

„TW ps. „Paweł” zdołał już pozyskać pełne zaufanie B. Grahama i jego najbliższych współpracowników. Pomocnym mu był w tym zakresie kilkudniowy pobyt w czasie ewangelizacji B. Grahama w Szwecji. Po kilku dniach B. Graham udostępnił mu trybunę w hali, w której było około 10 tys. Szwedów i ewangelizacja była transmitowana przez wiele stacji telewizyjnych. TW „Paweł” pozdrowił zebranych i opowiedział o przygotowaniach w Polsce do spotkania z B. Grahamem.”

Oficer stwierdza, że TW „Paweł” poinformował go, że podczas rozmów z ewangelistą w Szwecji pytany był o „główne priorytety polityki Polski” w celu nawiązania do nich w mowie powitalnej po przylocie do kraju. Agent twierdził, że przekazane wówczas sugestie zostały wykorzystane przez B. Grahama. Oficer prowadzący melduje:

„W tej sytuacji istnieje dalsza możliwość oddziaływania na treści i tematykę wystąpień B. Grahama. Uzgodniono, że będziemy w stałym kontakcie, aby była możliwość konsultacji tych kwestii. M.in. już uzgodniono, że w czasie pobytu w Oświęcimiu – wskazując na fotografie i przedmioty osobiste po więźniach – (T.W.) nawiąże do sprawy produkcji broni neutronowej. Patrząc na to, będzie można doszukać się analogii, że tylko te przedmioty pozostaną po ludziach po zastosowaniu tego rodzaju broni. Uzgodniono, że wszystkie tego rodzaju sugestie, inspiracje, opinie będą przekazywane stopniowo przy różnych okazjach, skojarzeniach, tematach aby nie zniechęciły go i zmęczyły zbytnią natarczywością.”

TW. Paweł dostrzega poprzez nawiązane kontakty z B. Grahamem i jego współpracownikami realne możliwości – o ile będzie tego wymagał interes państwa – nawiązywania kontaktów z wpływowymi członkami waszyngtońskiej administracji rządowej.

„Paweł” to nie jedyny tajny współpracownik, poprzez którego SB chciała „kontrolować operacyjnie wystąpienia B. Grahama.” Z planów zabezpieczenia wizyty we Wrocławiu wynika, że również TW „Pawlica”, „Wik”, „Jarosław”, „Marian”, „Józef”, „Tadek”, „Strzelecki”, „Mak” i „Cesia” mieli zająć się „kontrolą wystąpień Grahama i osób mu towarzyszących. Zarówno oficjalnych, jak i podczas spotkań z aktywem zboru Chrześcijan Baptystów oraz kierownictwami wyznań skupionych w Oddziale Wrocławskim PRE.


KONTROLA OPERACYJNA

Zarys wizyty G. Grahama dopięto do końca. Czterech oficerów SB, m.in. naczelnik Wydziału IV, zajmującego się rozpracowywaniem Kościołów mniejszościowych, pracuje nad szczegółowym planem działań operacyjnych. Służby chciały „poprzez posiadane źródła informacji” wywrzeć maksymalnie pozytywne wrażenie na gościach z USA ws. postrzegania przez nich swobód obywatelskich i religijnych w PRL:

„Przeciwdziałania poprzez posiadane możliwości agenturalne wszelkim destrukcyjnym działaniom. (…) które zmierzałyby do wywołania incydentów i zakłócenia atmosfery pobytu delegacji USA, w celu osłabienia efektów propagandowo-politycznych, jakie można osiągnąć przez realizacje ustalonego programu. (…) poprzez posiadane źródła agenturalne prowadzić działania charakteru inspiracyjno-destrukcyjnego w celu wpływania na osłabienie kontaktów delegacji z USA z duchowieństwem Kościoła Rzymskokatolickiego oraz wykazywanie faktycznej roli tego Kościoła, działającego z pozycji antyekumenicznych.”

Celem realizacji w/w zadań zaplanowano wykorzystanie agentury, środków techniki operacyjnej, jak i bezpośredniej obserwacji. Zadbano równie, aby przeciwdziałać ewentualnym incydentom i zakłóceniom przebiegu wizyty. Agenci zwerbowani spośród duchownych mieli ustalić zainteresowania, kontakty Amerykanów, dokumentować fakty docierania niepożądanych osób do gości oraz niwelować ewentualne negatywne skutki rozmów z klerem rzymskokatolickim:

„Spotkanie Billy Grahama z duchowieństwem Kościołów ekumenicznych, które odbędzie się w kaplicy wyznania baptystycznego w Warszawie przy ul. Waliców 25, zabezpieczyć przez źródła informacji: t.w. t.w. „Marian”, „Stefan”, „Kasprzak”, „Tomasz”, „Jackowski”, „wyznawca”, „Michał”, „Marek”, „Paweł I” i „Paweł II”, a także przez k.o. „A. K.” pozostającego na łączności wydz. IV KSMO. Dla wymienionych t.w. naczelnym zadaniem będzie przekazanie B. Grahamowi i osobom towarzyszącym obiektywnej sytuacji społeczno-politycznej i wyznaniowej w Polsce, a także wykazanie, że ekumenizm prezentowany przez kościół rzym. kat. obliczony jest na doraźne efekty, że hierarchia tego kościoła nie zmieniła swojego stosunku do innych wyznań.”

Spotkanie w Polskiej Radzie Ekumenicznej ze świeckimi i duchowieństwem kościołów zabezpieczono przez dziesięciu TW, którzy mieli za zadanie wykazać gościom, że kościoły cieszą się w PRL pełną wolnością i wsparciem państwa. Konferencję prasową B. Graham w hotelu „Victoria” zabezpieczało kolejnych jedenastu dziennikarzy-tajnych współpracowników SB, rekrutujących się głównie z redakcji pism poszczególnych kościołów. Esbecy opracowali dla nich kilkanaście pytań, które mieli zadać podczas konferencji. Do zabezpieczenia imprez w poszczególnych województwach wykorzystano TW: „Marian”, „Stefan”, „Kasprzak”, „Paweł I” i „Tomasz”, a także TW „pozostających na łączności wydziałów IV komend wojewódzkich”.

Ich zadaniem było:

„niedopuszczenie do nawiązania kontaktów z przedstawicielami grup antysocjalistycznych, a także przekazywanie obiektywnych informacji o rozwoju regionu, na którym odbywa się spotkanie.”

Wystąpienia Grahama miały być nagrywane, a miejsca zakwaterowania podsłuchiwane.

Obok powyższych przedsięwzięć zaplanowano wykonanie działań, które miały:

„udowodnić B. Grahamowi, że stosunek rzym. kat. w Polsce do jego wizyty ma jedynie cel propagandowy – chodzi tylko o to, by wywiózł on z Polski korzystne wrażenie o tym kościele”.

Miano zadbać o to, by poprzez tajnych współpracowników rekrutacyjnych się z duchownych Kościołów mniejszościowych zaprezentować fakty nietolerancji religijnej ze strony Kościoła rzymskokatolickiego. Postanowiono również kontynuować działania w stosunku do ks. F. Blachnickiego, które miały wykazać silne związki ruchu „oazowego” z wyznaniami chrześcijan ewangelicznych. Chciano w ten sposób postawić Episkopat Polski w kłopotliwej sytuacji wymagającej zajęcia jednoznacznego stanowiska wobec działalności ks. F. Blachnickiego i jego ruchu. Zaplanowano również, aby przekazać Grahamowi:

„że wizyta żony prezydenta Cartera i Brzezińskiego u kardynała St. Wyszyńskiego była policzkiem dla baptystów polskich, gdyż ani Carter ani jego żona nie znaleźli czasu na modlitwę w kościele baptystycznym mimo, iż są z tego wyznania.”

W celu realizacji tych zadań zaplanowano szereg przedsięwzięć, przedstawiam tylko kilka z nich ze względu na ograniczenia wynikające z formuły tego artykułu:

„W dniu 7.10.78r. o godz. 10:00 B. Graham i towarzyszące osoby uczestniczy będą w kaplicy wyznania baptystycznego w Warszawie w spotkaniu z duchowieństwem wyznania baptystycznego i innymi przedstawicielami wyznań protestanckich z Warszawy. W czasie powitania B. Grahama t. w. „Marian” wskaże na zeschniętą wiązankę kwiatów, które przeznaczone były dla prezydenta Cartera, a które nie zostały mu wręczone, bo nie doszło do jego wizyty w kaplicy baptystów. Natomiast małżonka Cartera w towarzystwie Brzezińskiego złożyła wizytę kardynałowi Wyszyńskiemu nad czym „oni jako baptyści ubolewają i czują się tym mocno upokorzeni. (…)

W wyżej wymienionym dniu dwóch asystentów B. Grahama uczestniczyć będzie w nabożeństwie, a następnie w spotkaniu towarzyskim z kierownictwem Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. W czasie spotkania t. w. „Majewski” w oparciu o przykłady z życia kościoła ADS wykaże, że adwentyści są dyskryminowani przez kościół rzymskokatolicki. (…)

Dnia 8.10.78r. w przemówieniu powitalnym w nowowybudowanej kaplicy na terenie Białegostoku t. w. ps. „Marian” wykaże, że w okresie Władzy Ludowej kościół baptystyczny zyskał prawne uznanie i ma możność budowania dla potrzeb wyznawców nowych obiektów sakralnych oraz dla osób starszych domów opieki. (…)

Dnia 15.10.78r. w czasie uroczystego obiadu u metropolity Bazylego t. w. t. w. „Ryszard”, „Włodzimierz” i „Marek” przedstawią B. Grahamowi i osobom towarzyszącym fakty świadczące o nietolerancji ze strony kościoła rzym. kat. W odniesieniu do kościoła polskokatolickiego i kościoła prawosławnego (…).

Dnia 16.10.78r. w trakcie konferencji prasowej B. Grahama w hotelu Victoria postawione zostaną przez osobowe źródła informacji, (…) zagadnienia i pytania:
t.w. „Dziennikarz”: „znaczenie chrześcijańskiego ruchu pokojowego i niedocenienie go przez środowiska chrześcijańskie w USA”;
t.w. „Tomasz”: „czy wiadomo B. Grahamowi, że wielu duchownych kościoła Rzym. Kat. Tępi i krytykuje ruchy charyzmatyczne działające w duchu odnowy posoborowej (…)”

Po wyjeździe B. Grahama, na jego adres w USA wysłane będą listy ze skargami na biskupów polskich, w których autorzy, członkowie różnych wyznań wykażą, że nic się nie zmieniło w stosunku kierownictwa Kościoła Rzym. Kat. Do innych wyznań.

Księża z kościołów rzym. kat., które zostaną udostępnione B. Grahamowi otrzymają w okresie poprzedzającym jego wizytę listy protestujące przeciwko przyjmowaniu w kościołach katolickich misjonarza innego wyznania oraz grożące dysponentom tych kościołów ekscesami w stosunku do B. Grahama oraz ich samych o ile dopuszczą do bytności Grahama w tych kościołach. Równocześnie wśród wiernych przynależnych do kościołów odwiedzanych przez B. Grahama zorganizowana zostanie akcja propagandowa (ulotki, afisze) protestująca przeciwko wizycie B. Grahama w kościołach katolickich oraz pomawiająca duchowieństwo rzym. kat. O czerpanie z tej wizyty korzyści materialnych.”


SB ZAPRASZA NA EWANGELIZACJĘ

Oprócz planów centralnych zabezpieczenia wizyty przez SB również wojewódzkie Urzędy Spraw Wewnętrznych wykazywały sporą aktywność. Do ciekawszych należą plany działań operacyjnych katowickiej i krakowskiej SB. W Krakowie sprawa miała kryptonim „Kaznodzieja”

Oprócz standardowych przygotowań, zaplanowano również przeprowadzenie akcji uderzającej w kurie biskupie. Graham miał wygłosić kazanie w kościele św. Anny w Krakowie. Komuniści zakładali, ze Kościół nie będzie propagował tego wydarzenia wśród wiernych, ponieważ ma on wymiar tylko „polityczny”, chodzi o ukłon Kościoła w stronę USA, wspieranie gości z Zachodu, które przez społeczeństwo będzie bardzo dobrze obierane. Propagowanie zaś wymiaru religijnego może być ryzykowne – jak wynika z analiz służb – z uwagi na małą świadomość ekumeniczną społeczeństwa polskiego. Kościołowi rzymskokatolickiemu nie zależało na licznym udziale katolików w tym wydarzeniu.

W związku z tym krakowska bezpieka zaplanowała „po otrzymaniu z Wydziału III Departamentu IV MSW oryginalnych afiszy” informujących o ewangelizacji wykonanych przez młodzież z ruchu oazowego, dodrukowanie większej ilości i rozlepienie ich w „godzinach nocnych na kościołach rzymskokatolickich; mariacki, franciszkanów, św. Józefa, św. Szczepana, św. Piotra i Pawła”. Akcja miała na celu doinformowanie wiernych o spotkaniu w kościele św. Anny. Według SB„pozwoli to na zastosowanie rzekomych działań protestacyjnych”. W ramach tej samej akcji

„roześle się do duszpasterzy akademickich i młodzieżowych zaproszenia do wzięcia udziału w spotkaniu w kościele św. Anny wraz z kierowana przez siebie oazą. Zaproszenie podpisane będzie przez jedna z grup oazowych z terenu m. Krakowa. Dokładna treść uzgodniona zostanie z tow. B. Kulińskim z Wydziału VI Departamentu IV MSW.

Po wykonaniu powyższych przedsięwzięć podjęte zostaną dalsze działania, których celem będzie zachwianie hierarchii kościelnej – katolickiej w słuszności angażowania się do pomocy w zorganizowanie pobytu B. Grahama z uwagi na okres żałoby w Kościele po śmierci Ojca św. W tym celu drogą telefoniczną przekaże się: kurii, bpowi J. Pietraszce, ks. K. Suderowi, proboszczowi kościoła św. Anny, ks. F. Plonce, diecezjalnemu duszpasterzowi akademickiemu – szereg ujemnych opinii o angażowaniu się KK w popieranie innych wyznań. Niektóre telefony zawierać będą nawet pogróżki np. niewpuszczenia B. Grahama do kościoła św. Anny.”

To był I etap realizowany po przyjeździe B. Grahama do Polski. II etap działań operacyjnych rozłożony był w czasie pobytu B. Grahama w Krakowie i obejmował zadania dla czterech TW władających dobrze językiem angielskim lub niemieckim, przekazania ekipie towarzyszącej lub samemu B. Grahamowi informacji o pomocy władz oraz negatywnym stanowisku KRK ds. ekumenii. TW ps. „Karski” miał przygotować i przekazać B. Grahamowi 3-4 oryginalnych listów wiernych Kościoła polskokatolickiego, w których opiszą fakty nietolerancji ze strony kleru katolickiego.

Zaplanowano, że 11.10 br. w godzinach nocnych na schodach oraz drzwiach wejściowych kościoła św. Anny, esbecy wykonają napisy w języku polskim i angielskim, wyrażające sprzeciw wiernych przeciwko udostępnieniu kościoła B. Grahamowi: „Billy Graham do domu”. W dniu 12 bm. kontynuować miano akcje anonimowych telefonów do kurii i proboszcza parafii św. Anny, wyrażających oburzenie wiernych. Telefony miał także dostawać pastor miejscowego zboru baptystycznego K. Bednarczyk, a na afiszu wiszącym w kościele św. Anny planowano wykonać napis: ‚Veto’ lub ‚Herezja’.

Już po wyjeździe z Krakowa amerykańskich gości, SB wdrożyła realizacje trzeciego etapu zadań operacyjnych, które miały potęgować rzekomo negatywne nastroje wiernych po wizycie Grahama.

Podobnie w Katowicach rozpoczęto akcje rozplakatowywania afiszy „oazowych”, a następnie pisania listów do kard. Wyszyńskiego, bp. H. Bednorza i redakcji Gościa Niedzielnego oraz telefonowania do księży. W raporcie z realizacji działań z satysfakcją stwierdzono, że udało się zainspirować do protestów także „osoby liczące się i wysoko oceniane przez księży”

Zgodnie z zaleceniem Departamentu przygotowano kilku TW do zabrania głosu w dyskusji z B. Grahamem w czasie ewangelizacji. Punkt ten nie został zrealizowany z przyczyn obiektywnych, wobec czego tacy księża ewangeliccy jak ks. senior Andrzej Hauptman i ks. dr Alfred Jagucki przygotowali wystąpienia na piśmie i przekazali B. Grahamowi za pośrednictwem osób z jego ekipy. W listach poruszali zagadnienia omawiane w zaleceniach Dep. IV z przykładami. Natomiast TW „Spec”, który reprezentował organizatora z ramienia Kościoła baptystów, udało się dotrzeć do B. Grahama i przekazać uwagi osobiście.

W czasie ewangelizacji rozprowadzana była przez baptystów i adwentystów literatura wyznaniowa. Esbecy odnotowali, że zaopatrywali się w nią w większych ilościach szczególnie obywatele Czechosłowacji. Ustalono około 40 numerów rejestracyjnych pojazdów, których listę przekazano do GPK Cieszyn celem poddania ich przeszukaniu przy przekraczaniu granicy i konfiskaty przewożonej literatury. Wynik przeszukania w 34 przypadkach był pozytywny.

TW Kasprzak opisując tę sprawę donosi:

„Rudnicki Leszek przez cały okres towarzyszył ekipie B. Grahama. Okazało się, iż on kierował całym zespołem młodych fanatyków, związanych z tzw. podziemną ewangelizacją i dostarczał na stoiska przed kościoły literaturę bezdebitową. (drukowana poza PRL, nielegalnie ściągnięta do kraju – przypis AC)”


WROCŁAW, POZNAŃ, BIAŁYSTOK, WARSZAWA

W notatce z realizacji działań SB dowiadujemy się, że plany zostały wykonane praktycznie w całości. W poszczególnych miastach zaplanowano kolejne działania w oparciu o tajnych współpracowników, które miały „wykazać dwulicowości haseł ekumenicznych głoszonych przez KRK, wykazanie słuszności polskiej polityki wyznaniowej, która stwarza najkorzystniejsze warunki dla działalności wyznań religijnych”.

Podaje tylko dwa przykłady:

„W dniu 10. X. 78 r w trakcie pobytu B. Grahama we Wrocławiu witający go w polskokatolickim kościele św. Magdaleny t. w. ps. „Wiesław” odczytał, a następnie wręczył mu list sporządzony przez t.w. ps. „Ryszard”. List w swej treści zawierał liczne uwagi o przejawach nietolerancji religijnej ze strony Kościoła rzymskokatolickiego w stosunku do innych wyznań w Polsce (…)

Podczas odbywającego się w dniu 10. X. 78 r. w krakowskim oddziale Klubu Inteligencji Katolickiej spotkania z towarzyszącym B. Grahamowi działaczem ewangelizacyjnym z USA C. Barrows’em, t.w. ps. „Lotos” (…) zadał publiczne pytanie dot. współpracy pomiędzy B. Grahamem a oazowym ruchem „Światło-Życie” kierowanym przez ks. F. Blachnickiego. Udzielana przez C. Barrowsa odpowiedź była wykrętna, lecz mimo to potwierdziła fakt współpracy między tymi ruchami ewangelizacyjnymi. Zadane pytanie spowodowało zdenerwowanie obecnych na sali czołowych działaczy ruchu „Światlo-Życie”, którzy po imprezie starali się wytłumaczyć t.w., że nie należy publicznie mówić o związkach oaz z B. Grahamem, gdyż może to spowodować odmowę wiz przyjazdowych dla misjonarzy z Instytutu im. B. Grahama, którzy występują również jako działacze tzw. ruchu „AGAPE”. Stwierdzono, iż wśród członków krakowskiego oddziału KIK-u panuje konsternacja wywołana ujawnieniem współpracy B. Grahama z ruchem oazowym.”


PODSŁUCHY i POLITYKA MIĘDZYNARODOWA

Oprócz szeroko zakrojonych działań realizowanych poprzez agenturę, służby zabezpieczały technicznie pobyt amerykańskich gości w hotelach. Pokoje były na podsłuchu, tak samo jak telefony, a w trzech pokojach zamontowano ukryte aparaty fotograficzne, które zbierały „zdjęciową dokumentację”. Zalecenie mówiło również o „penetracji bagaży osobistych”.

W zachowanej książce ewidencji PDF (podgląd dokumentowany fotograficznie) z hotelu Viktoria znajduje się kilka stenogramów z obserwacji fotograficznej wraz ze zdjęciami. Dołączone do akt sprawy „Ewangelista” wraz z zapisem magnetofonowym odbytych rozmów, miały dla SB duże znaczenie.
Poniżej przykład stenogramu z obserwacji pokoju hotelowego pastora dr. Dentona Lotza z 8 października 1978 r.:

„Godz. 6: 15 – Fig.(urant) wstał z łóżka i wyszedł do łazienki.
Godz. 6: 35 – Wrócił do pokoju, ubierał się.
Godz. 6: 45 – Ubrany w garnitur wyszedł z pokoju.
Godz. 9: 05 – Weszła pokojowa, sprzątała.
Godz. 9: 20 – pokojowa wyszła z pokoju.
Godz. 10.40 – 12.00 – Przerwa w eksploatacji.
Godz. 21.55 – Fig. wszedł do pokoju, usiadł przy stole, przeglądał przyniesione ze sobą zapisane kartki formatu A-4 oraz barwne pisma reklamowe.
Godz. 22: 15 – Wyszedł z pokoju.
Godz. 22: 20 – Wszedł do pokoju. Rozebrał się, założył pidżamę, wyszedł do łazienki, po chwili wrócił, klęknął przy łóżku i czytał książkę.
Godz. 22: 40 – Położył się do łóżka i zgasił światło.”

Służbę Bezpieczeństwa interesowały przede wszystkim informacje dotyczące kwestii politycznych i spraw międzynarodowych, wszelkie wypowiedzi na ten temat amerykańskich gości były skrzętnie notowane, a potem opracowywane pod kątem przydatności służbom wewnętrznym i wywiadowi.

W podsłuchanych rozmowach Amerykanie ustalają taktykę rozmów z Rosjanami, aby Graham mógł jak najszybciej wyjechać do ZSRR na podobną krucjatę, co, według jego współpracowników, wzmocni jego pozycję w USA i nada u status prawdziwego męża stanu mającego wpływ na stosunki pomiędzy mocarstwami.

Notatka z podsłuchu pokojowego pastora Haraszti w hotelu Victoria z 7. 10. br. godz. 16.12-17.23 pokój nr 403 :

„mężczyźni dochodzą do wniosku, że Departament Stanu, powinien przekonać prezydenta Cartera, ze Billy jest wielkim politykiem uznawanym przez Związek Radziecki i Wschodni Blok. Jego mediacje w sprawie stosunków USA – ZSRR są akceptowane. Jest to człowiek inteligentny i zdaje sobie z tego sprawę. Na ten temat mężczyzna rozmawiał z I sekretarzem /żadnych szczegółów na ten temat nie mówi/”

Rzucająca światło na rozmowy Grahama z przedstawicielami administracji rządowej jest notatka służbowa z podsłuchu pokoju hotelowego z 13 października 1978 r. godz. 21: 15 – 21: 55:

„W pokoju przebywają: John Akers, Blair Calson, Walter Smyth i figurant Aleksander Haraszti. (…) Przeglądają swój program pobytu w Polsce. Na sobotę przewidziana jest wizyta i wicepremiera Tejchmy o godz. 8: 30. Wizyta ta ma być wizytą kurtuazyjną, natomiast przywiązują dużą wagę do poniedziałkowej wizyty. Oczekują, że będą to rozmowy o dużym znaczeniu. (…) poniedziałkową wizytę u Frelka określają jako szczególnie ważną, gdyż ten człowiek, jak stwierdzają jest „drugi po Gierku”. Powołując się na opinię ambasador Węgier, figurant stwierdza, że ocena ich wizyty tutaj wypada bardzo dobrze (…) Wizyta na Węgrzech, jak i w Polsce, określana jest przez ambasadora jako ‘pomocna dla Rosjan’. Dodał, że przekazał wszystkie materiały Rosjanom”.

W kolejnej podsłuchanej rozmowie z John Akers i Haraszti zastanawiają się jak wykorzystać spotkanie w Teatrze Żydowskim na którym oprócz Żydów z Polski, USA i Izraela, ma być obecny także minister Kąkol. Te spotkanie może według rozmówców służyć poprawie stosunków Polsko -Izraelskich, które pogorszyły się po sześciodniowej wojnie arabsko-izraelskiej, w której to Polska pomagała krajom arabskim. Wydaje im się, że dobrym mediatorem budującym mosty powinien być Billy Graham, należy go do tego tylko przekonać i przygotować, aby umiejętnie wykorzystać te spotkanie.
O planach i zamierzeniach poinformowano B. Grahama, ten jednak w rozmowie z innym swoim współpracownikiem wyznaje, że:

„koledzy poinformowali go, że spotkanie to jest okazją do spełnienia przez niego misji pogodzenia Polski z Żydami z Izraela. Uważa, jednak, że te sprawy nie należą do jego kompetencji i nie może się tego podjąć. Są to sprawy rządów obu krajów , a nie jego. Billy Grahama. Twierdzi dalej, ze nie jest osobą na tyle znaną w tym środowisku , żeby jego głos cokolwiek znaczył.”

Wydaje się więc, że pomimo wielkich aspiracji współpracowników Grahama, głównie pastora Haraszti, on sam zachowuje dystans do swojej osoby i swoich możliwości.

SB zbiera przez swoich TW także opinie Grahama i jego współpracownikach o Polsce, które generalnie są bardzo dobre i wydaje się, że goście są pod wrażeniem socjalistycznego kraju. Funkcjonariusz SB Stasikowski w notatce służbowej przytacza po spotkaniu z TW Paweł II charakterystyczne opinie innych TW, którzy informowali o nastrojach panujących w ekipie B. Grahama:

„z atmosfery i przebiegu wizyty w Polsce (Graham) jest bardzo zadowolony, Z tym wszystkim, z czym się w Polsce spotkał przeszło wszelkie oczekiwania. Aktualnie jednym z głównych celów swego życia widzi w potrzebie angażowania się na rzecz utrzymania pokoju. Obecnie zdaje sobie sprawę, że mylił się w przeszłości kiedy występował w pierwszych latach swej działalności przeciwko komunizmowi. Zdaje sobie w tej chwili, sprawę, że szedł na fali atmosfery antykomunistycznej, szerzącej się w USA. Przed kilku dopiero laty dostrzegł swój błąd i zmienił swoje oceny w odniesieniu do tego systemu politycznego. Ma zamiar unaocznić Amerykanom, że komuniści to nie demony. Chce pokazać społeczeństwu amerykańskiemu, przy pomocy prelekcji, filmów, publikacji, że socjalizm ma również dobre strony.”


OTWARTA DROGA DO MOSKWY

Wiadomość o przyjeździe ewangelisty do Polski wywołała duże zainteresowanie wśród wyznawców Kościołów protestanckich w całej Europie i ZSRR. Wydarzenie odczytywano jako dowód otwarcia polityki PRL na rzecz szerzenia swobód religijnych i wyznaniowych w Polsce oraz otwartości w kontaktach na świat. To był jeden z bardzo ważnych celów, jakie władza socjalistyczna chciała osiągnąć, pozwalając B. Grahamowi na przyjazd do Polski.

Władze państwowe bardzo dobrze oceniły pobyt Grahama, ponieważ zrealizowały wszystkie cele propagandowe, jak również wysoko oceniały późniejsze kontakty funkcjonariuszy państwowych z doradcami Grahama. Wydaje się, że te kanały wykorzystywali komuniści w niektórych sprawach próbując wywierać nacisk na administracje rządową USA, czy poszczególnych senatorów, na których wpływ miał Graham.[2]

Wizyta Grahama w Polsce wywołała sporo krytycznych ocen w zachodniej prasie. Zarzucano Grahamowi, iż pozwolił się wykorzystać przez komunistyczną propagandę, a w swoich kazaniach czy wystąpieniach nie zrobił żadnych aluzji do braku swobód religijnych czy obywatelskich, a wręcz powielał w nich propagandowe tezy PRL.

Na przykładzie sprawy obiektowej „Ewangelista” widać, w jaki sposób wydawałoby się nieistotne informacje, albo niepozorne zadania wykonywane przez tajnych współpracowników miały znaczenie dla całości przedsięwzięcia kontroli nie tylko samej wizyty przez służby. Z punktu widzenia TW zadania czy informacje przekazywane funkcjonariuszom SB, to tylko drobne sprawy, jednak obiektywnie miały spory wpływ na realizację inwigilacji różnych osób czy kontrolę wydarzeń kościelnych.

Wizyta w Polsce i jej pozytywna ocena przez komunistów niewątpliwie otworzyła Grahamowi drogę do wyjazdu w maju 1982 r do ZSRR.

 

pastor Adam Ciućka


Wszystkie cytaty pochodzą z akt sprawy obiektowej kryptonim „Ewangelista” zawartych w archiwach zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej o sygnaturach: IPN BU 0236/213/1 cz. 1 i 2; IPN BU 023/213/2; IPN BU 023/213/3; IPN BU 01419/236 cz. 1 i 2

[1] „Przebywając w ZSRR z pracownikiem KGB odbyłem trzy spotkania , na których przekazałem informacje dot. nielegalnej produkcji literatury wyznaniowej i działalności nielegalnej tzw. Inicjatywnych baptystów (…) W ostatnim okresie środowisko to wydało nielegalnie 30.000 egzemplarzy biblii i w tej samej ilości 6 – tomowy podręcznik dla duchownych i podręcznik do nauki religii. (…) Prezbiter zboru baptystycznego z Krakowa K. Bednarczyk utrzymuje szerokie kontakty z różnego rodzaju misjami na Zachodzie, które specjalizują się w przemycie literatury do państw socjalistycznych. O powyższym przekonałem się podczas pobytu w jego towarzystwie we Włoszech. Wymieniony każdego dnia w miejscu swego zakwaterowania konferował z przedstawicielami różnych misji, które prowadza również działalność charakteru politycznego. (…) W połowie sierpnia przebywał w Polsce przedstawiciel Światła Wschodu z Republiki Federalnej Niemiec. Podroż po Polsce odbywał samochodem , w którym miał ukryta literaturę w j. rosyjskim. Literaturę te chciał przekazać kaznodziei zboru baptystycznego w Poznaniu na co ten nie wyraził zgody. Z Poznania planował wyjechać do wschodnich województw, lecz do kogo personalnie nie mówił.”
Oficer prowadzący planował te informacje: „wykorzystać do sprawy obiektowej ‘Dogmat’. (…) W sprawie K. Bednarczyka informacje przekazać do Wydz. IV KWMO w Krakowie.” IPN BU 0 236213 t 1. cz. 1. s. 320

[2] „B. Graham ma w Departamencie Stanu możliwości wpływania na sekretarza stanu; może wpływać przez senatora Johna Sparkman /przewodniczący komitetu d.s. Zagranicznych senatu/. Ma być zmieniony w m-ca styczniu ze względu na wiek. Na jego miejsce ma być powołany senator Frank Church, na którego również może oddziaływać. Członkowie ekipy B. Grahama należący do osób najbardziej liczących się w grupie jak: dr Walter Smitch, John Akersi i A. Haraszti postawili pytanie, co oczekuje się od B. Grahama: czy wystarczy tylko szeroka obiektywna informacja o sytuacji w Polsce; czy też można by działać na rzecz ułatwień w łamaniu barier utrudniających stosunki gospodarcze między USA a PRL. Zapewniali, że posiadają stosunki i mogą w tym zakresie działać.” BU 0 1419236 cz.2 s. 393-394


Zobacz również:

„Pod nadzorem bezpieki – zapowiedź cyklu na Ekumenizm.pl”

„Misjonarz pod nadzorem bezpieki”

galeria

 

galeria

  • Leszek Jańczuk

    Nareszcie mamy mocne dowody na to, że badanie archiwów IPN ma sens. A przy okazji.. mieli tylu agentów. Moim zdaniem zbyt wielu. Ciekawe, że chcieli przy tej okazji załatwić ks. Blachnickiego.

  • Leszek Jańczuk

    Ciekawe jaką rolę odegrali agenci podczas wizyty Willkersona.

  • Adam Ciućka

    Z pewnością podobną. SB zabezpieczała wszystkie takie wizyty, konferencje min. poprzez agenturę, której stawiono najróżniejsze zadania. Ślady zabezpieczenia wizyty Wilkersona widać w sprawie obiektowej dotyczącej ZKE, a także w kilku teczkach pracy kościelnych TW z tego okresu, które przeglądałem. Z pewnością była założona „sprawa obiektowa”, ale nie szukałem jeszcze, miejmy nadzieje, że nie poszła z dymem w 1990 roku jak spora część innych dokumentów.

  • Adam Ciućka

    Archiwalia IPN to morze wiedzy o życiu kościołów w czasach PRL, ale także podczas okupacji! Powstaje sporo publikacji w oparciu o te źródła, mam nadzieje, że i nasze środowiska w końcu zaczną je badać. Min. po to napisałem oba te teksty, pozdrawiam

  • Leszek Jańczuk

    Czekam niecierpliwie.

  • Guest

    Bardzo dziękuję za zamieszczenie tego artykułu. Ma to ogromną wagę. Mam też nadzieję, że przyczyni sie do przeprowadzenia pełnej lustracji w kościołach ewangelicznych. Bez niej kościoły te nie wyzdrowieją i nie będą się rozwijać. Wszyscy wspolpracownicy antychrześcijańskiego państwa muszą odejść z funkcji w Kościele, a także ordynowane przez nich osoby i ich klakierzy, którzy świadomie przejęli ich „styl” i mentalność, bo taka „sukcesja” jest nic nie warta. Boże dopomóż oczyścić swój Kościół! Amen.

  • sax

    Bardzo dziękuję za zamieszczenie tego artykułu. Ma to ogromną wagę. Mam też nadzieję, że przyczyni sie do przeprowadzenia pełnej lustracji w kościołach ewangelicznych. Bez niej kościoły te nie wyzdrowieją i nie będą się rozwijać. Wszyscy wspolpracownicy antychrześcijańskiego państwa muszą odejść z funkcji w Kościele, a także ordynowane przez nich osoby i ich klakierzy, którzy świadomie lub nieświadomie, przejęli ich „styl” i mentalność, bo taka „sukcesja” jest nic nie warta. Boże dopomóż oczyścić swój Kościół! Amen.

  • sax

    Skoro kościół z centralą w Rosji (prawosławny) miał 3/4 biskupów w SB a kościół z centralą poza blokiem wschodnim 1/4, to logiczne jest że te kościoły z centralą w Polsce musiały mieć 1/2 biskupów w SB. O ile w kościołach o silnej hierarchii wystarczyło zwerbować biskupów żeby mieć wpływ na cała diecezję, o tyle w kościołach gdzie poszczególne zbory miały autonomię, SB musiała zwerbować o wiele więcej TW. Sam Krakiewicz (zwierzchnik ZKE przez 27 lat) nie wystarczał. Było ich mnóstwo. Prawdopodobnie co drugi pastor czy przełożony zboru. Krakiewicz wyznaczał przełożonych dla zborów o zalecanej przez MSW „mentalności” więc nie dziwmy sie że pewne działania i ruchy były w tych kościołach tłumione a także blokowani byli niektórzy ludzie. Po 1989 ci wszyscy TW pozostali na stanowiskach w Kościele. I na pewno nie zaprzestali działalności, bo nie ma czegos takiego jak były agent. Sporo pracy do wykonamnia przed nami.

  • sax

    Tak, też mam taką nadzieję i chętnie bym pomógł, bo czuję „oddech” tych ludzi na sobie stale, przez wiele lat aż do teraz. Albo trzeba oczyścic Kościół z nieodpowiednich ludzi albo założyć nowy na nowych zasadzch z takim statutem, gdzie wszystkie patologie dotychczas dręczące zbory były by uniemożliwione. Bóg z tobą mężu waleczny!

  • Leszek Jańczuk

    Krakiewicz był trochę krócej prezesem (1947-1949, 1953-1975), przełożonych wybierały zbory. Jedyne co mógł zrobić Krakiewicz to nie dopuścić do ordynacji. Hydzik np. został ordynowany po odejściu Krakiewicza. W Nowosadach w latach 70. miała miejsce sytuacja, że na pastora wybrano osobę, co do której władze były niechętne. Władze miały innego kandydata (W. Budnika), ale ponieważ zbór był jednomyślny w tej sprawie, władze ustąpiły. Było więcej spraw, że władze musiały ustąpić. Usunięcie Krakiewicza w 1975 było nie po myśli władz, usunięcie Maksymowicza ze stanowiska okręgowego w 1978 też było nie po myśli władz.

  • Leszek Jańczuk

    Zdaje się, że wszyscy już odeszli, w naturalny sposób, ale zostali ich synowie, zięciowie, rodziny. Z ordynacją nie przesadzajmy.

  • sax

    ten post miał być wykasowany bo poprawiona wersja jest na górze.

  • sax

    A także gdy przyjeżdżał Nicky Cruz no i oczywiście inni.

  • sax

    „ZABEZPIECZAŁA”? Użyłes czasu przeszłego? Nic się nie zmieniło.

  • sax

    Nie „mieli” tylko „mają”. I to jest prawdziwy problem jak dla nas.

  • sax

    Znam rodzinę Maksymowiczów i myślę że nie można stawiać znaku równości między nim i Krakiewiczem. To co piszesz że gdzieniegdzie udawało sie coś z władzami wygrać jest budujące i daje nadzieje że i teraz się to i owo da wygrać.

  • sax

    No i kto jeszcze został…? Skoro SB tez zostało? Tylko ma zmienioną nazwę.

  • sax

    Chętnie też bym sie dowiedział o ich codziennej pracy w latach 80-tych. Zresztą tak jak napisałem „czuję ich oddech” na sobie stala do dzisiaj. Agenci agentów zwalczaja mnie do dzisiaj dlatego piszę pod nickiem. Czas to sobie w końcu uświadomić i coś zarasdzić!

  • Leszek Jańczuk

    Oczywiście, że nie można, ale faktem jest to, że donosił. Nawet się z tym nie krył za bardzo. Potrafił grozić niektórym osobom, że naśle na nich kontrol. Było też kilka proroctw, które mówiły, że współpracuje z władzami i jego działalność jest szkodliwa. Najciekawszym jest proroctwo pewnego Amerykanina z 3 sierpnia 1975, już na początku swego kazania (w Dubiczach Cerkiewnych) powiedział, że Bóg jeszcze w Ameryce objawił mu, że lider tego regionu współpracuje z władzą komunistyczną. „I on tutaj siedzi”. Ów Amerykanin po raz drugi przyjechał do Polski dopiero w 1986. Doniósł Maksymowicz.

  • sax

    Jestem zszokowany tym co mówisz o Maksymowiczu. Słyszałem od jego wnuka, że wysyłał też listy do ludzi prostując ich względem wierności Biblii. Jeśli można – skąd masz te wiadomości o Maksymowiczu?

  • Leszek Jańczuk

    Jest jeszcze kilka innych osób, które współpracowały w jakiś tam sposób, a ujawnienie tego, co robili dla władz wywoła szok dla niektórych. O Maksymowiczu miałem 2 miesiące temu publikację w „Theologica Wratislaviensia”. Nie za bardzo też rozumiem źródła Twego szoku, bo na Podlasiu prawie wszyscy wiedzieli kim jest Maksymowicz.

  • sax

    Jestem z pokolenia jego wnuków. Ale chętnie sie ucze.

  • Leszek Jańczuk

    Przerażającym jest to, że dosłownie na każdego można coś znaleźć i z tego powodu powinniśmy być trochę bardziej wyrozumiali dla takich jak Krakiewicz. Sprawę zamierzam badać dalej.

  • sax

    Nie, nie na każdego. Znajdź cos o mnie to Ci przyznam rację. Isakowicz – Zaleski napisał swoją książkę podając przykłady na plus i na minus. Wyrozumiałość to nie jest najlepsze słowo. Raczej miłosierdzie. Ale to jedno, a niezbędność oczyszczenia Kościoła to drugie. Chyba że wybierzemy opcje założenia nowego. Tylko dlaczego w tym starym mają pozostać nasi bracia w charakterze więźniów cielesnych ludzi a niekiedy nawet zwiedzionych heretyków.

  • sax

    Tęsknię za tymi szokami!

  • Leszek Jańczuk

    Wszyscy zgrzeszyliśmy i brak nam chwały Bożej. Nikołaj Nikołajew Nikołajewicz który mieszkał w Wiedniu pisał do rozmaitych osób w Polsce, że N. Zinchyk jest współpracownikiem CIA. Niektóre osoby współpracujące z misjami z Zachodu słały donosy na inne osoby pracujące dla tych misji. Aha, prawopodobnie oczekujesz na konkretny dowód, co i gdzie T. Maksymowicz dosiósł. W lipcu 1980 wraz z Aleksandrem Mańkowskim postanowił odebrać
    pełnomocnictwo Mieczysławowi Suskiemu, wiceprezesowi, który
    reprezentował zielonoświątkowców w Prezydium Kościoła. Zarzucał mu
    „poważne nadużycie władzy”. Zbierał w tym celu podpisy i zażądał od K. Sacewicza dostarczenia pisma do Urzędu ds Wyznań. Sacewicz odmówił. Wówczas Maksymowicz i Mańkowski sami złożyli pismo w urzędzie, żądając zdjęcia Suskiego z urzędu. Sprawa została opisana przez Mironczuka w 2006 i przez Mieczysława Czajkę w 2011.

  • sax

    Przez wzgląd na moją miłość do tej rodziny proszę Cie abyś tu w tej dyskusji nie pisał juz o nim więcej. Odszukam Cię to pogadamy OK?Miałem szczęście zdążyć jeszcze poznać Jerzego Sacewicza i jego brata. Pozwól że jednak głośno tu pomyślę chwilę o tym. Jeś li M. był TW to dlaczego sprawę Suskiego nie załatwiał tajnie tylko jawnie i jeszcze z rozgłosem hmm? Może był podpuszczony przez Krakiewicza. Przecież w tej służbie nie chodziło tylko o donosy ale też o destrukcje przez skłucanie ludzi i różne falszywki? Może K. zależało na tym żeby to od kogoś innego wyszło. Bo miał opinię psa na zielonych. Na pewno to z zalecenia SB tępiony był ruch zielonoświątkowy bo SB wiedziała że on na świecie się najszybciej rozwija. BTW ale też ważne >> ci sami ludzie którzy w latach 80-tych wyszydzali bez jakiejkolwiek litości wszystko co zielonoświątkowe i przekreślili mnie, w latach 90-tych gramialnie popierali i na różne sposoby pomagali się szerzyć Ruchowi Wiary co przyczyniło sie do zniszczenia wiekszości zborów b. ZKE. W 90-tych!! Ktoś przestawił zwrotnicę? SB dobrze wiedziało że RW najbardziej niszczy Kościół. Wtedy mnie jako oponenta RW przekreślili drugąś kreską łamiąc mi w sumie życie co jest jednym z powodów udania się na emigrację. Mam jeszcze wiele innych poszlak podpierających przekonania o „ciągłości państwa” po 89.

  • Leszek Jańczuk

    Myślę, że masz dużo racji w tym, co piszesz, ale Krakiewicza już dawno nie było.

  • sax

    Co nie znaczy że nie było jego Następcy i Zastępców.

  • sax

    Sprawa współpracy w drugą strone też jest ciekawa. Kto pracował dla tamtej albo był ZI nie świadomym. Nie wyobrażam sobie też żeby przyjeżdżający z za żelaznej kurtyny kaznodzieje, nie byli przed wyjazdem „poinstruowani” przez ich bezpiekę, jak się tam zachować… no wiesz – dla „bezpieczeństwa”. I że po powrocie nie musieli wszystkiego opowiadać. Nie wyobrażam sobie żeby w teamie BG z 78 nie było zarówno agentów wywiadu jak i kontrwywiadu USA. Sprawa relacji Kościół – Państwo to trudna materia. Ja jednak wiem z historii, że najbardziej Kościół sie rozwijał wtedy gdy tej współpracy nie podejmował. Jest o tym sporo w książce Verdeina „Anatomia Hybrydy” dostępnej w internecie za darmo. Dzisiejsi pastorzy służą Państwu bo maja od niego ZUS pęsje i nadzieje na emerytury. Dlatego taki np. A. B. nawołuje bez owijania w bawełnę z za kazalnicy że trzeba głosować na PO i wieżyć gan. Anodinie.

  • Leszek Jańczuk

    Następcą był K. Sacewicz i on od początku nie popierał tej awantury.

  • Adam Ciućka

    Też mam nadzieje, że pomoże 🙂 pozdrawiam

  • Adam Ciućka

    Niestety zostali jeszcze na swoich stanowiskach byli TW bezpieki. SB werbowała do 89 roku, niektórzy są w sile wieku i w samym środku „kariery kościelnej”.

  • Leszek Jańczuk

    O tym nie pomyślałem. Miejmy nadzieję, że pokutowali.

  • Adam Ciućka

    Nie mam wiedzy jak jest dzisiaj, trzeba by popytać dziennikarzy, którzy zajmują się dzisiejszymi służbami. Formalnie państwo nie walczy i nie rozpracowuje kościołów, w ABW nie ma jawnego departamentu do walki z kościołami. Jest również ustawowy zakaz werbunku duchownych przez służby.

  • Adam Ciućka

    Były odmowy współpracy, pastorzy rozpracowywani przez SB przy udziale innych pastorów -TW. Mam nadzieje, ze uda mi się opisać kilka takich historii. To jednak zadaje kłam powielanej opinii, że trzeba było współpracować. Otóż nie trzeba było, chyba, że zamiast pastorem, ktoś koniecznie musiał zrobić „karierę kościelną” i być „kimś” w Kościele.

  • Adam Ciućka

    Jeśli masz ochotę, to proszę kiedyś o kontakt telefoniczny – 605033033. pozdrawiam

  • Adam Ciućka

    nie wiem czy nie powinni pokutować publicznie, jeśli nadal chcą służyć w Kościele. Dobrze pamiętam publiczną pokutę przed Synodem, za o wiele mniejsze przewinienie, bo podyktowane chorobą…

  • Leszek Jańczuk

    W oparciu o niniejszy artykuł dodałem w wikipedialnym artykule o tej wizycie sekcję: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wizyta_Billy%E2%80%99ego_Grahama_w_Polsce#Wizyta_w_.C5.9Bwietle_archiw.C3.B3w_IPN
    Czy do tej sekcji warto coś jeszcze dodać, ewentualnie zmienić?

  • sax

    Myślę że błędem jest podanie jako biografii linków do dzieł agentów bezpieki. Może lepiej by je usunąć. Warto by było podac więcej linków do artykułów omawiających problem agentury w kościołach ewangelicznych. Chyba że pojawi sie specjalne hasło w wiki na ten temat.

  • sax

    Leszku! Nie mogę znaleźć telefonu do Ciebie a Discusu nie umiem obsługiwać. Podał bys jakiś email chociaz co?

  • sax

    Adamie! Ten telefon nie działa. To znaczy łączy mnie z kims innym. Czy mógł bys podać jakiś stacjonarny?

  • Leszek Jańczuk
  • Leszek Jańczuk

    To jest właśnie dobre, bo dzięki temu osoby zainteresowane mogą szybciej odnaleźć.

  • Adam Ciućka

    przepraszam, pomyliłem numer 605833033.

  • „Spotkanie Billy Grahama z duchowieństwem Kościołów ekumenicznych”

    podoba mi się to określenie. 😉